Runebound – recenzja z przygodą w tle

pic2613247Gdy się raz wybierzecie do Terrinoth, już prędko stamtąd nie wyjdziecie. Kraina kusi pięknymi widokami, wielkimi miastami, ogromną ilością przygód oraz wieczną sławą. Jeśli postanowicie stawić czoło straszliwym potworom i odwiedzić starożytne ruiny, pełne najróżniejszych zagrożeń to będziecie mieli szansę zapisać się w historii Terrinoth. A od historii do legendy już krótka droga.

Runebound to gra, która pojawiła się na naszym rynku niedawno za sprawą wydawnictwa Galakta. Stajemy się w niej jednym z bohaterów, których zadaniem jest pokonanie zła jakie pojawiło się w okolicy. Aby tego dokonać najpierw jednak będziemy musieli stawić czoła pomniejszym potworom, przeszukać ruiny oraz rozwinąć swoje umiejętności.

Tak naprawdę jest to już trzecia edycja tej gry. Do tej pory wszystkie edycje cieszyły się dość dużą popularnością, i nic dziwnego gdyż gra jest naprawdę dobra. Ta wersja jest przeznaczona dla 2 do 4 graczy w wieku powyżej 14 lat. Jeśli chodzi o główne różnice miedzy drugą a trzecią edycją to są one następujące:

  • Wprowadzenie trzech rodzajów przygód
  • Zrezygnowanie z poziomów przygód na rzecz dwóch aktów gry
  • Ograniczenie maksymalnej ilości graczy z 6 do 4

 

Wykonanie

Opis zawartości możecie obejrzeć u nas w sekcji Unboxingu oraz pod TYM LINKIEM.

Jak przystało na grę wydaną pod marką Fantasy Flight Games i Galakty wszystkie komponenty są wykonane naprawdę porządnie. kosciNo może z wyjątkiem kości. W zestawie dostajemy 5 pustych czarnych kości i arkusz z naklejkami. Może nie dla wszystkich jest to coś złego, ale dla nas (czasami zbyt wielkich perfekcjonistów i estetów) było dość stresujące aby przykleić wszystko idealnie. Niestety w trakcie którejś z kolei rozgrywki naklejki zaczęły się odrobinę odklejać, co już w ogóle przestało być fajne. Ciekawe jak będą te kości wyglądać po kolejnych kilkunastu partiach. Póki co po prostu dociskamy naklejki jak tylko któraś próbuje uciec.

Poza kośćmi nie ma się do czego przyczepić. Żetonów używanych w grze jest trochę, ale nie są one eksploatowane aż tak by się zaczęły za jakiś czas przecierać, co jest znacznym plusem. W unboxingu narzekałam, że karty mogły by mieć więcej grafik, jednak w trakcie gry okazało się, że ich brak wcale nie umniejsza klimatowi. I fajnie 🙂

Zasady

Często pierwsza rozgrywka w nową grę jest to kilkugodzinne studiowanie instrukcji. Jednak w tym wypadku byliśmy niesamowicie zaskoczeni. A to dlatego, że po przeczytaniu zasad wszystko było jasne. Oczywiście kilka razy wracaliśmy do instrukcji, ale było to naprawdę rzadkie. Dodatkowo poruszanie się po obu książeczkach (Zasady Wprowadzające i Kompletna Księga Zasad) jest naprawdę niesamowicie proste. Wszystko jest tam gdzie powinno być. Dzięki temu ogarnięcie wszystkich zasad jest naprawdę szybkie i przyjemne.

Jak już było wcześniej wspomniane w Runebound wcielamy się w jednego z bohaterów, który postanawia stawić czoła przygodom czyhającym w Terrinoth. karty przygodyDo dyspozycji mamy sześć postaci, każda z arkuszem oraz figurką. Jeśli chodzi o przygody to mamy ich trzy rodzaje: walkę, przeszukiwanie oraz spotkanie. Jednak nigdy nie ma pewności na co natrafimy. Może się przecież zdarzyć, że przeszukując dane miejsce natrafimy niechcący na potwora, z którym będziemy musieli się zmierzyć, lub aby odbyć jakieś spotkanie będziemy musieli się udać na drugi koniec planszy aby przeszukać jakieś miejsce. Oczywiście wszystkie rozwiązane przez nas przygody są nagradzane: złotem (za które możemy kupować lepszą broń i zbroję), żetonami (pomagającymi w walce z ostatecznym wrogiem) oraz trofeami (za które możemy rozwijać swoje umiejętności).

Do naszej dyspozycji oddano dwa scenariusze, różniące się taliami przygód, talią fabuły oraz warunkami bitwy z ostatecznym przeciwnikiem. Dla osób, którym gra przypadnie do gustu, i które będą w nią często grały, tylko dwa scenariusze to trochę mało. Na szczęście FFG wydaje właśnie dodatki, które miejmy nadzieję za niedługo pojawią się także i na naszym rynku.

Rozgrywka

Gra została podzielona na dwa akty. W trakcie pierwszego poruszamy się po planszy rozwiązując wybrane przygody, zwiększając swoją siłę i umiejętności. Po nastaniu aktu drugiego wszystkie potwory z jakimi przyjdzie nam walczyć dysponują dodatkowym żetonem co sprawia, że automatycznie są silniejsze. W tym momencie pojawia się na planszy także nasz ostateczny przeciwnik. On także posiada jeszcze jeden dodatkowy żeton walki, więc pokonanie go bywa naprawdę ciężkie. W drugim akcie możemy nadal się wzmacniać lub podjąć próbę walki z ostatecznym przeciwnikiem, i dzięki temu zyskać wieczną sławę. Niestety przegrana z nim oznacza śmierć naszej postaci. Więc jeśli gramy w dwie osoby, druga pozostaje sama w rozgrywce.

Sama rozgrywka jest dość dynamiczna. Bardzo fajnym rozwiązaniem jest sposób walki z potworami. planszaAby pozostali gracze nie byli pozostawieni sobie, jedno z nich przejmuje rolę potwora i walczy za niego z bohaterem. Walka polega na rzucaniu określona ilością żetonów z różnymi symbolami. Gracz musi podejmować decyzję w jakiej kolejności użyje jakich żetonów, bądź ich kombinacji, aby szybciej wykończyć przeciwnika. Czasami bywa to naprawdę walka do ostatniego punktu życia. Z racji iż nie jest to gra kooperacyjna można naprawdę wciągnąć się w pokonanie bohatera i kibicowanie potworom.

Gra nie wymaga zbyt dużej ilości miejsca, co jest sporym plusem dla osób o ograniczonej przestrzeni. Z kolei na pewno trzeba sobie zagospodarować trochę miejsca w kalendarzu. Gra nie jest krótka. Trwa od około 90 minut wzwyż. Jednak czas mija naprawdę szybko, więc nie jest to na pewno żaden minus. Jedyne miejsce jakie musimy zagospodarować na stole (poza planszą) to mniejsze na karty: nasz ekwipunek, karty zdolności i trofea. Każda postać ma z góry ograniczoną ilość kart przedmiotów i umiejętności, które może w danej chwili posiadać.

Klimat

Patrząc na plansze i jej kolory można by przypuszczać, że jest to przyjemna gra o lekkiej tematyce. Jednak to tylko pozory. Od samego początku jesteśmy wrzuceni w wir walki i próby przygotowania się do pokonania zła, które wybrało sobie Terrinoth na cel. Przygody, na które po drodze natrafiamy wcale nie są cukierkowe. Cała historia, w której przyjdzie nam wziąć udział jest też dodatkowo opisana w instrukcji. Możemy się dzięki temu lepiej wczuć w powierzoną nam misję. Na każdej karcie postaci mamy także krótki biograficzny opis, który przybliża nam losy naszego bohatera.

Podsumowanie

Szczerze powiedziawszy nam się już dawno tak dobrze nie grało w jakąś grę. Zaczynając od zapoznania się z instrukcją, poprzez naukę zasad, aż do pełnych rozgrywek. Gra jest naprawdę przyjemna, dynamiczna i bardzo wciągająca. A zbliżające się dodatki tylko jeszcze bardziej podnoszą jej atrakcyjność.

Zawartość pudełka:

  • 2 instrukcje
  • 1 plansza
  • 6 plastikowych figurek
  • 5 kości terenu
  • 1 arkusz naklejek
  • 27 klejnotów przygód
  • 60 żetonów walki
  • 1 dwustronny żeton czasu
  • 2 żetony złoczyńców
  • 6 żetonów wypraw fabularnych
  • 24 żetony złota
  • 36 żetonów obrażeń
  • 24 żetony fabuły
  • 6 kart bohaterów
  • 2 karty scenariuszy
  • 120 kart przygód
  • 20 kart fabuły
  • 60 kart umiejętności
  • 60 kart zasobów
Liczba graczy: 2-4 osób
Wiek: od 14 lat
Czas gry: 90-280 minut
Cena: od około 180 zł
Ilość rozegranych partii: 10+
 
Plusy:
  • Świetna mechanika
  • Wariant 2 osobowy
  • Regrywalność
  • Konieczność intensywnego myślenia
  • Figurki
  • W grze Descent możemy zejść do podziemi Terrinoth

Minusy:

  • Naklejki na kościach się z czasem odklejają

 

OCENA: 9,5/10

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Runebound – recenzja z przygodą w tle

  1. Pingback: Level #13 complete – lipiec/sierpień | Level Up Strefa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s