Vudu – recenzja podstawki i dodatku

vuduCo zrobić aby odegrać się na znajomym? Zniszczyć przyjaźnie? Zmusić męża/żonę do spania w salonie? Wykończyć wroga? To proste – wystarczy zaprosić ich wszystkich na rozgrywkę w VUDU. Po kilku rundach skakania na jednej nodze jednocześnie trzymając głowę na stole i śpiewając dziwne piosenki każdy kto nas lubił przestanie. Ale przynajmniej wróci do domu z obolałym od śmiechu brzuchem.

Jako, że śmiech to zdrowie to przed wami Vudu. Gra imprezowa, która sprawdza się naprawdę wspaniale. Podstawka została zaprojektowana dla 3-6 osób. Na szczęście z pomocą po jakimś czasie przyszedł dodatek (Pigmeje vs Nindża) i dodał rozgrywkę dla dwóch graczy, a także poszerzył możliwości aż do 8 różnych czarowników rzucających na siebie klątwy.

W podstawce znajdziemy 3 szkoły magii (celtycką, egipską i haitańską). Dodatek wprowadza dwie kolejne (zgodnie z nazwą: pigmeje oraz nindża). Co w sumie daje nam już 5 szkół, więc jest co wybierać.

Wykonanie

Już grafika na pudełku przykuwa wzrok swoimi rysunkami. A gdy zajrzymy do środka to tym bardziej będziemy zadowoleni. Karty są trochę większe niż w większości gier, ale za to naprawdę dobrze zrobione. Mają w końcu przetrzymać dziesiątki, jak nie setki, rzucanych klątw (czasem rzucanych dosłownie). Każda karta opatrzona jest zabawną grafiką i jeszcze śmieszniejszą nazwą (na przykład: Nacomiamata czy Lulajsię). Plus oczywiście zawsze mamy też opis klątwy.

Ikony na kościach są wklęsłe i pomalowane, więc wiadomo, że nie prędko się zniszczą. Znaczniki graczy niby mogły by być bardziej wymyślne niż takie proste półkule, ale w sumie to nie one są w centrum uwagi w trakcie gry 😉

dav

No i oczywiście znajdziemy też mała laleczkę vudu (którą my nazwaliśmy Panem Pechusiem). Chociaż wykonana ze sznurka to jest sztywna (wzmocniona od środka) – ewidentnie to ona jedyna pozostanie niepołamana po grze w Vudu.

dav

Za planszę robi samo pudełko. Na środkowej wyprasce mamy tor od 0 do 11 po którym przyjdzie nam się poruszać znacznikami.

Zasady

dav

Zasady są banalnie proste. Mamy tylko trzy talie, wszystkie wspólne: klątwy, artefakty i klątwy wieczne. Na pięciu kościach należy wyrzucić składniki potrzebne do rzucenia danej klątwy. Jeśli się nam to uda to na wybranego przeciwnika (przed nim kładziemy kartę celu) rzucamy co najgorsze może mu się przytrafić. Jeśli rzut nam nie wyszedł to możemy spróbować ponownie (rzucając już jedną kością mniej) lub też dokonać małej wymiany: dwie kości za jedną kartę: artefaktu bądź nowej klątwy. Wygrywa ten kto pierwszy dotrze do pola z numerkiem 11 na planszy. Na szczęście (lub nieszczęście) im mamy więcej punktów tym większe szanse mamy na zdobycie wiecznej klątwy, czyli takiej której złamanie często powoduje cofanie się o kilka pól.

dav

Na planszy mamy tylko 3 pola z czerwoną czaszką (pobranie wiecznej klątwy), ale problem pojawia się gdy musimy się cofać, gdyż każde wejście na czerwoną czaszkę powoduje przyjęcie nowej klątwy. W pewnym momencie możemy ich mieć już sporą ilość jeśli nie będziemy uważni. Niestety przy większej ilości graczy talia z wiecznymi klątwami dość szybko się kończy. Nawet dodatkowe karty z dodatku tego nie zmieniają. A szkoda. Oby pojawiło się kolejne rozszerzenie, które doda ich więcej 🙂

Tryb dwuosobowy różni się jedynie graniem przez każdego z graczy dwoma wybranymi szkołami. Także mamy w sumie 2 talie wspólne i po jednej osobistej.

Rozgrywka

karta celuJako, że głównie gramy we dwie osoby to od razu zaopatrzyliśmy się także w dodatek Pigmeje vs Nindża. Dzięki temu rozegraliśmy kilka partii we dwoje. Spędzenie kilkudziesięciu minut w sumie z głową na stole nie było zbyt wygodne (jak pech w kartach to pech), ale za to mieliśmy naprawdę wiele śmiechu (mimo braku jakichkolwiek rozluźniaczy). Jedyny problem jaki zauważyliśmy przy grze w dwie osoby to taki, że dzielimy się tam szkołami i każdy gracz gra dwoma wybranymi. Niestety jedne wydają się być bardziej fizyczne niż inne, co sprawia właśnie, że jedna osoba może całą rozgrywkę skakać, tańczyć itp., zaś druga tylko gdacze, kicha i wszystko zdrabnia. Doszliśmy do wniosku, że my troszkę zmodyfikujemy zasady i po prostu potasujemy razem wszystkie szkoły i podzielimy je na dwie talie. Dzięki temu mieliśmy więcej niespodziewanej frajdy.

instrukcja

Rozgrywki w większym gronie dają większe możliwości. Możemy już wybierać na kogo chcemy rzucić klątwę, komu najmniej się dana klątwa spodoba, albo kto będzie musiał złamać jakąś klątwę (ponieważ ciężko się skacze wokół krzesła trzymając złączone łokcie i mając jednocześnie głowę na stole). Przed osobą na którą rzucamy klątwę kładziemy kartę celu. Taka osoba już nie może być zaatakowana dopóki klątwa nie zostanie rzucona na kogoś innego. A to po to by nie dało się rzucać non stop klątw na tą samą osobę.

Oczywiście im więcej osób uczestniczy w grze tym dłużej trwa zabawa. Ale gra może się trochę dłużyć jedynie tym w dziwnych pozycjach 😉 Pozostałe osoby nie zauważą upływu czasu.

Klimat

dav

Już samo pudełko od razu nam mówi, że nie jest to poważna gra. Vudu świetnie oddaje klimat opisów jakie znajdziemy na pudełku. Otóż nagle stajemy się potężnymi czarownikami, którzy są, no cóż, nikczemni i szaleni. Rzucania najróżniejszych klątw na kolegów/koleżanki i zmuszania ich do przyjmowania nieludzkich póz nie da się inaczej określić. Autorzy obiecują pełno śmiechu i słowa dotrzymują.

Wcielenie się w kapłana vudu, który chce zniszczyć przeciwników za pomocą różnych „religii” przychodzi naprawdę prosto. Każda ze szkół magii jakie mamy dostępne w grze charakteryzuje się odrobinę innymi klątwami. Dzięki temu faktycznie możemy poczuć klimat tych „wyznań”. No bo jak tu się nie poczuć Nindża gdy wykonujemy kopnięcia czy rzucamy kartami w przeciwników jak shurikenami.

Podsumowanie

Nasz pierwszy kontakt z Vudu był tylko naoczny. Graliśmy w Fluxxa i przy stoliku obok działy się dziwne rzeczy. Od tamtej pory biliśmy się z myślami czy zakupić Vudu. Niedawno w końcu to zrobiliśmy. Po pierwszej rozgrywce nasze wszelkie wątpliwości się rozwiały. To naprawdę świetna pozycja na imprezę (jeśli wszystkie osoby są gotowe na przyjmowanie dziwnych pozycji i wydawanie nieprzyzwoitych dźwięków). Zasady są banalnie proste, tytuł gwarantuje pełno śmiechu i mimo poznania dobrze kart gra nie traci swojego uroku. A nawet go zyskuje, gdyż im lepiej znamy karty tym lepiej wychodzi nam pamiętanie kto co ma na stole przed sobą. Naprawdę gra warta polecenia!!

* Dziewczyny powinny do gry używać makijażu wodoodpornego gdyż gra niejednokrotnie doprowadza do płaczu (oczywiście ze śmiechu) 🙂

 

Zawartość pudełka:

  1. Podstawka:
    • 36 Kart Klątw
    • 10 Kart Wiecznych Klątw
    • 13 Kart Artefaktów
    • 5 Kości Składników
    • 6 Pionków
    • Laleczka Vudu
    • Instrukcja
    • Tor punktacji będący częścią pudełka
  2. Dodatek Pigmeje vs Nindża:
    • 20 Kart Klątw
    • 5 Kart Klątw Wiecznych
    • 5 Kart Artefaktów
    • 2 Pionki
    • Instrukcja
Liczba graczy: 2-8 osób
Wiek: od 8 lat
Czas gry: 20-40 minut
Cena: podstawka od około 51 zł, dodatek od około 31 zł
Ilość rozegranych partii: 8+
 
Plusy:
  • Świetna zabawa
  • Wariant 2 osobowy
  • Trochę ruchu
  • Proste zasady
  • Ładna grafika
  • Duża interakcja (głównie negatywna)
  • Laleczka Vudu

Minusy:

  • Za mało kart wiecznych klątw

 

OCENA: 9,5/10

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Vudu – recenzja podstawki i dodatku

  1. Pingback: Level #14 complete – sierpień/wrzesień | Level Up Strefa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s