Cienie tożsamości – Brandon Sanderson (recenzja)

davJako, że mój wolny czas ostatnio się mocno skurczył to czytanie Cieni Tożsamości musiałam ograniczyć głównie do czytania w metrze. Niezwykle mnie to denerwowało, gdyż musiałam zamykać książkę zawsze w ciekawym momencie (a tych było naprawdę sporo). Jednak mimo przeciwności udało mi się ją przeczytać do końca 🙂

Cienie tożsamości są drugim tomem drugiej ery z uniwersum Z Mgły Zrodzonego autorstwa Brandona Sandersona. Czytelnicy musieli czekać na tą część aż 4 lata po ukazaniu się Stopu Prawa. W świecie książek, gdy się czeka z zapartym tchem na dalszy rozwój historii, zazwyczaj dziejącej się zaraz po pierwszym tomie, to bardzo długi czas. Na szczęście Sanderson zadośćuczynił swoim fanom za to oczekiwanie świetną kontynuacją.

Choć akcja tej części nadal skupia się wokół Waxa i Wayna większa rola przypada też młodziutkiej Marasi. Tym razem bohaterowie będą musieli stawić czoła hemalurgii oraz powracającym bogom, a dokładniej kandra, których co niektórzy uważają za boskie istoty (chociaż te podobno już nie istnieją). Bohaterowie już od pierwszych stron są wrzuceni w wir śledztwa związanego z wielokrotnym morderstwem. Szybko wpadają na trop złoczyńcy, jednak złapanie go to już inna historia. Sprawę dodatkowo komplikuje sytuacja w mieście: zamieszki są na granicy wybuchu, polityka zaczyna rządzić wszystkim i wszystkimi, a władze miasta wydają się być skorumpowane. Nie pomagają także wewnętrzne rozterki bohaterów. Jak sobie poradzą z tym natłokiem problemów dowiecie się czytając książkę.


– Musisz zostać tutaj, kiedy my wejdziemy do tych slumsów – powiedział Wayne z wymuszoną powagą w głosie. – Nie chodzi o to, że nie potrzebuję twojej pomocy. Potrzebuję jej. Po prostu dla ciebie byłoby to zbyt niebezpieczne. Musisz zostać tu, gdzie będziesz bezpieczny. I nie próbuj się sprzeciwiać. Przepraszam.
– Wayne – powiedział Wax, kiedy go mijał. – Przestań gadać go kapelusza i chodź tutaj.

Brandon Sanderson – Cienie tożsamości


Teraz najważniejsze pytanie: czy warto sięgnąć po Cienie Tożsamości? Oczywiście, że tak. Sanderson powraca do zagmatwanych intryg, które rozszerzają swoje kręgi na coraz większą ilość osób. Pod koniec ciężko już się czasem rozeznać kto jest po której stronie. Nie jest to jednak w żadnym wypadku wada, gdyż autor świetnie sobie radzi z wielowątkowością w swoich dziełach. Nawet wprowadzenie dodatkowych bohaterów nie powoduje niepotrzebnego zamętu. Wszystko wydaje się mieć swoje miejsce i czas (a jak nie ma to po kilkudziesięciu stronach nabiera w końcu sensu).

Nadal trochę brakuje głębszego wyjaśnienia na temat sztuki allomancji i hemalurgii. Może to być lekko uciążliwe dla tych co nie czytali trylogii z poprzedniej ery. Jednak jako, że jest to kontynuacja tamtej trylogii to zaczynam się zastanawiać czy faktycznie powinno się to po raz kolejny powtarzać. Także jeśli czytelniku jeszcze nie miałeś przyjemności czytać o Zrodzonym z Mgły to najwyższa pora to nadrobić 🙂

sos_broadsheetCo mi się bardzo podobało to więcej scen pisanych z perspektywy innych postaci. Dzięki temu nie tylko lepiej da się poznać bohaterów, ale także i możemy lepiej zaznajomić się z sytuacją w jakiej znajdują się postacie. Pozwala to spojrzeć na wydarzenia i bohaterów z innej perspektywy. A w tej części jest to właśnie bardzo przydatne, gdyż wydarzenia w tle napędzają te na pierwszym planie i na odwrót. Knowania Kręgu trochę zeszły na drugi plan, ale to nie znaczy że niczego nie planują po cichu. W nagrodę za to dostajemy znacznie więcej historii związanej z głównymi bohaterami. Poznajemy ścieżkę jaką przeszli do stania się osobami, którymi je widzimy na kartach powieści. Dowiadujemy się więcej niżby można było przypuszczać, a nawet więcej niż wiedzieli o tym bohaterowie. No ale bez spoilerów kto, co i jak 😉

Podsumowując. Cienie Tożsamości są świetna kontynuacją Stopu Prawa. Popychają rozwój akcji i bohaterów do przodu, jednocześnie ukazując nam coraz więcej z ich historii. Przeszłość i teraźniejszość się przeplatają i mają na siebie coraz większy wpływ. Mimo większej ilości stron książkę czyta się szybciej jeszcze niż pierwszy tom, a to już coś znaczy o jej jakości.

Kolejna część: Żałobne opaski, jest w trakcie czytania, także i jej recenzja się niedługa u nas pojawi.

Jeśli nie czytaliście jeszcze pierwszego tomu: Stop prawa to zapraszamy TUTAJ na naszą recenzję.

Autor: Brandon Sanderson

Tytuł: Cienie Tożsamości

Tłumaczenie: Anna Studniarek

Data wydania: 2016 (wydanie II), oryginał – 2015

Ilość stron: 360

Seria: Z Mgły Zrodzony, Era druga, tom drugi

Wydawnictwo: Mag

Cienie Tożsamości na CENEO

Zapisz

Advertisements

3 uwagi do wpisu “Cienie tożsamości – Brandon Sanderson (recenzja)

  1. Zaczęłam to czytać, ale… o ile pierwszy tom uwielbiam, o tyle kolejne zdecydowanie mniej. Gdybym nie miała kolejnych tomów na półce po „Stopie prawa” kolejnych bym raczej nie ruszyła ;/ Za lekkie, za głupiutkie, za słabe w porównaniu do tomu pierwszego…

    Lubię to

    • Osobiście bardziej bym tych określeń użyła przy porównaniu pierwszej i drugiej ery. Tu te dwa tomy aż tak od siebie różne nie są. Acz kolwiek każdy może mieć swoje zdanie. Ja czytałam tą serie po bardzo kiepskim kryminale i może też to sprawilo że mam lepsze odczucia 🙂

      Lubię to

  2. Pingback: Level #21 complete – marzec/kwiecień | Level Up Strefa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s