Horror w Arkham (3 edycja) – recenzja

Do nowej edycji Horroru w Arkham podchodziliśmy z pewnym dystansem. Po artykułach Fantasy Flight Games opisujących grę nie byliśmy przekonani do nowego systemu planszy. Niby to nasze ulubione uniwersum, wspaniałe postacie, jednak wszystko wydawało się być na siłę odgrzewane. Pierwsze rozgrywki zaraz po zakupie były lepsze niż się spodziewaliśmy, ale dopiero teraz – praktycznie rok po zakupie gdy znów siedliśmy do tej gry – możemy powiedzieć, że to dobra pozycja.

Może musieliśmy do niej dojrzeć odrobinę, ale naprawdę, dziś ta gra jest naprawdę wciągająca, zbalansowana i niestety też z potencjałem by znów mieć talie wielkości gór szaleństwa 😉 No ale po kolei.

Wykonanie

Jakość komponentów nie odbiega od innych gier z tego uniwersum. Karty są tych samych rozmiarów, więc nie trzeba zapamiętywać nowych rodzajów koszulek. Żetony i kafelki planszy są z grubej tektury i się nie rozwarstwiają. Jedyne do czego można by się przyczepić to nie zawsze dobrze wchodzące w siebie zaczepy do kafelków planszy. Trochę boli konieczność siłowania się z materiałami by je sczepić bądź rozczepić. Grafiki na wszystkich komponentach są ładne i bardzo klimatyczne. Postacie wciąż wyglądają tak samo (jakby czas się dla nich zatrzymał 😉).

Myślę, że warto tu też wspomnieć o małej nowości jaką jest podajnik na karty wydarzeń. Jako, że w trakcie rozgrywki musimy ciągnąć karty zarówno z dołu jak i z góry talii jest to bardzo przydatny element. Zaznaczono na nim też symbolami, kiedy powinniśmy ciągnąć z konkretnej strony.

(W dodatku pojawia się też taki podajnik na karty potworów!)

Zasady

Zasady opierają się na tych samych mechanikach i pomysłach co inne gry z tego uniwersum. Jeśli już graliście w którąś z gier z Arkham to dość szybko przyswoicie nowe zasady. A jeśli graliście we wszystkie to znajdziecie tu wiele zapożyczeń. Na przykład worek chaosu z Arkham LCG czy modularna plansza z Posiadłości Szaleństwa. Dodaje on sporo stresu do rozgrywek, zwłaszcza jak się pamięta co zostało już wyciągnięte, a co zostało jeszcze w worku. Z poprzedniej edycji zachowano ruch potworów, aczkolwiek trochę go zmieniono. Tutaj każdy potwór ma swój rodzaj ruchu, bądź zachowania. Urozmaica to kolejne rozgrywki, ponieważ potwory są ciągnięte z wcześniej przygotowanej, pod konkretny scenariusz, talii.

Nowością jest tu tak zwany kodeks. W zależności od tego co robimy wprowadza on nową część historii. Zazwyczaj do wyboru mamy też kilka różnych ścieżek którymi możemy podążyć. Jest to bardzo ciekawe rozwiązanie, chociaż po większej ilości rozgrywek jedna po drugiej pewnie zacznie być już to nużące i powtarzalne.

Kolejna nowość to nagłówki. Są to karty losowane w trakcie fazy mitów – krótkie nagłówki z gazet w Arkham plus opis wydarzenia. Niestety praktycznie wszystkie negatywne. Mają też za mało opisu/historii. Mam nadzieję, że w przyszłości będą one bardziej różnorodne i chociaż raz na jakiś czas pojawi się w nich coś bardziej pozytywnego. Dzięki temu chociaż było by przy nich na co czekać.

Rozgrywka

Co tu wiele mówić. Koszmarna. Wszystko na planszy próbuje nas zabić, nawet nagłówki gazet. Koszmar goni koszmar. No ale to już norma w tym uniwersum. Poza tym gra się naprawdę przyjemnie. Sporo historii i różnych ścieżek do podążania. Różnorodne potwory, które poruszają się naszym tropem sprawiają, że historie mają odrobinę więcej „realizmu”.

Regrywalność póki co też na bardzo dobrym poziomie. Mimo grania kilka razy pod rząd w ten sam scenariusz nie mieliśmy wielkiego problemu z powtarzającymi się schematami. Oczywiście, powtarzają się te same karty kodeksu, jednak mamy możliwość pójść inna ścieżką niż poprzednio, wyciągamy w innej kolejności potwory czy żetony z worka (worek – najbardziej koszmarny element gry).

Samo przygotowanie do gry zajmuje około 10-15 minut. Przynajmniej póki nie ma jeszcze mnóstwa dodatków. Każdy scenariusz jest dokładnie opisany na jego karcie i na podstawie tych informacji przygotowujemy kafelki planszy, potwory, żetony i karty kodeksu. Względnie szybko i prosto.

Klimat

W końcu to Arkham. Jaki był mógł tu być inny klimat? Jest mrocznie, niebezpiecznie i bardzo Lovecraftowo. Niesamowity klimat też nadają historie pojawiające się na różnych elementach gry, które cudownie się zazębiają.

Podsumowanie

Do 3 edycji Horroru w Arkham podchodziliśmy z lekką rezerwą, jednak gdy się już w niego wgryźliśmy porządnie to nie ma przebacz – to gra godna całego uniwersum Arkham Files. Jeśli graliście już w jakąś grę z tego świata i wam się podobała to musicie spróbować też i tej. Widać, że twórcy spojrzeli na inne swoje gry oraz na poprzednie edycje Horroru w Arkham i wynieśli z nich to co było fajne.

Liczba graczy: 1-6 osób
Wiek: od 14 lat
Czas gry: około 120 – 180 minut
Wydawnictwo: Galakta (wersja oryginalna – Fantasy Flight Games)

Cena: od około 200 zł (Horror w Arkham na Ceneo)

Ilość rozegranych partii: 16+

Plusy:

  • Świetna rozgrywka nawet na dwie osoby
  • Wysoki poziom trudności
  • Świetne historie
  • Całkiem dobra regrywalność, jeśli się nie gra 10 raz pod rząd w ten sam scenariusz
  • Podajnik do kart
  • Różne możliwości zakończenia historii
  • Ruch potworów
  • W miarę szybkie rozłożenie poszczególnych scenariuszy

Minusy:

  • Same negatywne Nagłówki
  • Mało kart spotkań (ale to załatwią dodatki)
  • Źle zazębiające się kafelki planszy
  • Dla niektórych może być za dużo tekstu do czytania

 

OCENA: 9/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s